| Piątkowy poranek |
|
Opowiedziałem Marcinowi całą historię i widać było, że się cieszy, że tak zaczyna to przebiegać. Ale wiesz Tomek, wy będziecie mieli gorzej, bo drzwi macie przezroczyste. I to jest właśnie cały Marcin. Ale wiesz, zawsze mogę użyczyć Wam swojego pokoju- uśmiech nie schodził mu z ust. Jaki Ty jesteś głupkowaty, to się w głowie nie mieści- a to akurat była moja wypowiedź. Chwilę minęło zanim wszystko opowiedziałem. Ale jak przyszedłem do naszego wspólnego gabinetu to Werki jeszcze nie było. Więc postanowiłem, że zrobię jej kawę i poczekam na nią na jej biurku. Faktycznie, za chwilkę się pojawiła. Obdarzyła mnie tym swoim pięknym, szczerym uśmiechem. Aż chciało się pracować. A Weronika oczywiście swój standardowy tekst, szefie, co jest do zrobienia. Było trochę papierkowej roboty, w sumie to niewiele, ale sama sobie też poradziła. Znalazła jakieś zajęcie dla siebie. A ja nie mogłem oderwać od niej oczu. Była taka idealna- jak na ten czas. No wiadomo, że każdy ma jakieś ale. Tylko, że ja aktualnie ich nie dostrzegam. I kropka. |