| Piątkowy poranek |
|
Kiedy wyszliśmy z mieszkania, z drzwi obok wyszła ta druga dziewczyna z autobusu. Coś mi się wydaje, że one za sobą nie przepadają. Nie chwaląc się, ta panna miała wyraźną ochotę mnie poznać. A widać było też jej wyraźne zdziwienie. Tak jakby chciała zapytać Weronikę czy ja u niej nocowałem. No cóż, tak to mogło wyglądać dla kogoś z boku. Weronika niechętnie odpowiedziała cześć szanownej sąsiadce i ruszyła do windy. Więc poszedłem za nią. Kiedy już siedzieliśmy w samochodzie, a właściwie staliśmy w korku, to Werka zapytała czy się jej rano nie wystraszyłem. Ja nie wiem jak mogło przyjść jej to do głowy. Przecież ona jest taka piękna. Nawet z tymi czerwonymi, napuchniętymi oczkami była piękna. Zebrałem się w sobie, to znaczy trochę mi to zajęło. Postanowiłem jej powiedzieć, że mi się podoba i w ogóle, ale strasznie się bałem jej reakcji. Naprawdę to myślałem, że dostanę po pysku, albo, że wysiądzie i pójdzie na autobus. A tego to właśnie bym nie chciał. Jejku, takiego dylematu to ja jeszcze nie miałem. Jak się zachować, co dokładnie powiedzieć. Jejku |