Piątkowy poranek

Poszliśmy z Marcinem na tą siłownię. Wściekły byłem na siebie i to nie trochę. Kurcze jak ja mogłem jej nie słuchać, że wychodzi. No co, teraz do niej pójdę i co zrobię, co powiem. Że zachowałem się jak debil? Przecież to ja wiem. A co najlepsza, to co ja wyłapałem z tego mówienia Weroniki, to Karolina jutro też ma się zjawić. Bomba. Chyba muszę się pojawić jutro później. Weronika ma później umówione jakieś spotkanie, więc mówiła, że w pracy będzie wcześniej. Ale do Karoliny chyba to nie dotarło. Chłopie, a Ty co masz dziś siły za dwóch czy co?

Marcin wyrwał mnie z analizy dnia. Co Ty do mnie? Czy masz siły za dwóch pytam, nie przesadzaj z ilością, bo jutro się nie ruszysz. Masz racje, ale się zamyśliłem. Spaprałem sprawę. Ona powinna się już do mnie nie odezwać. Jaki ja durny jestem, jejka, jejka. Taką laskę tak potraktować. Szok po prostu. Sam w to nie wierzę. Poćwiczyliśmy, zebraliśmy się i poszliśmy coś zjeść. Jak już poćwiczysz, to musisz sobie kalorie dopełnić. Miałem trochę czasu na przemyślenia i stwierdziłem, że pojadę ją przeprosić.